Tęsknię, mój teatrze

Każdy dzień podobny do poprzedniego. Cztery ściany, dwadzieścia cztery godziny. Każda godzina w jakimś uśpionym rytmie. Wszystko zamglone, w przygaszonych barwach.

Każdemu czegoś brakuje w tych trudnych czasach. Każdy czuje jakiś brak, jakąś pustkę. Opowiem Wam o mojej pustce.

Od niemalże trzech lat pracuję w dziale obsługi widowni w Teatrze Zagłębia. Ta praca – choć w wymiarze dorywczym – stała się elementarną częścią mnie, mojej rzeczywistości i mojego poczucia sensu. Wiele zawodów można w dobie epidemii przełożyć na wymiar zdalny. Komputer plus internet – i gotowe! Pracujesz od określonej do określonej godziny, masz poczucie celowości swoich działań i jakiejkolwiek kontroli. Ale teatru nigdy nie przeniesiesz do internetu. Nigdy nie zastąpisz sceny, specyficznego zapachu widowni, miękkości siedzeń i nade wszystko – żywego, namacalnego spotkania z drugim człowiekiem. Bo teatr jest spotkaniem. Rzeczywistym, bezpośrednim. Nie do zastąpienia, nie do przestawienia w nową przestrzeń. Nie dla mnie.

Transmisje spektakli online, powiecie. Próbowałam. Naprawdę chciałam w ten sposób powrócić do najpiękniejszego miejsca na świecie. Ale to nie było to. Czułam jakąś sztuczność, jakiś niepokój. Coś się nie zgadzało – bo ani to nie był film, ani żywe tworzywo spektaklu. Może co najwyżej jego iluzja. Nie sposób mnie do niej przekonać. Trwam więc w swoich czterech ścianach. Czekam z niecierpliwością na coś, co nieprędko nastąpi – na czwarty utęskniony etap znoszenia obostrzeń, etap, w którym drzwi teatrów ponownie otworzą się dla widza i dla mnie – widza jak i pracownika. Tęsknota rośnie z każdym dniem, tęsknota za czynieniem czegoś pożytecznego, tęsknota za wspaniałymi ludźmi, którzy towarzyszyli mi w pracy, tęsknota za sztuką, za obcowaniem z nią w sposób najpiękniejszy i najczulszy. Tęsknota nie do ukojenia serialami, książkami, grami, spacerami. Tęsknota może przez wielu niezrozumiała, na wyrost. Ale każdy ma prawo tęsknić za czymś innym, bez wartościowania, jakie to poczucie braku ma znaczenie, gdzie się mieści w tej hierarchii epidemicznych problemów. Więc ja tęsknię, mój teatrze. Jeśli ktoś z sosnowieckiego teatru spojrzy na te słowa, to przesyłam swój najlepszy uśmiech i uścisk. I, mam nadzieję, do zobaczenia.